Blog Piteusza

<<< Wróć do spisu postów
Piteusz Blog - Slackware 15.0 Recenzja - System dla prosów czy leniuchów (slackers)?

Slackware 15.0 Recenzja - System dla prosów czy leniuchów (slackers)?

20 Marca 2022

Siema! Znów witam się przepraszając za długą przerwę. W październiku nastąpił u mnie przestój w twórczości wynikający ze zmiany pracy. Konieczne było stworzenie nowych przyzwyczajeń, pojawiły się nowe wyzwania i ogólnie całokształt pracy jest bardziej twórczy i większość mojej weny wkładam w pracę, by sobie w niej poradzić. Ale powoli praca jak i całe życie zaczyna się stabilizować. No i dnia 02-02-2022 wydarzyła się wielka rzecz! Wydany został Slackware 15.0! Nie ukrywam swojej słabości do tej dystrybucji. Bardzo ją lubię. Ze względu na to, jak wiele się dzięki niej nauczyłem i to, jak bardzo trzyma się swoich ideałów. Długo próbowałem zrozumieć tę dystrybucję. No, ale zacznijmy od początku.

Moja historia ze Slackware

Pierwszy komputer klasy PC dostałem w 1998 roku i był to komputer "domowy" - korzystał z niego każdy, lecz najwięcej ja i mój brat. Z racji tego, że brat był ode mnie duuużo starszy i już wprawiony w bojach (zaczynał od Atari 800XL a potem przeszedł na Amigę), system Windows 95 i zaraz potem 98 - nie był dla niego wystarczający. W 1998 kupiona została książka o Linuksie od Heliona. Zawierała ona płytę CD z Red Hat Linux w wersji 5.0. Podróż w nieznany świat pingwina została przez nas rozpoczęta. Przez lata testowaliśmy różne dystrybucje - czy to Red Hat, czy to Mandrake, czy nawet właśnie Slackware. Jednakże ze względu na upopularyzowanie się Red Hata oraz pakietów RPM - głównie korzystaliśmy z dystrybucji na nim opartych.

Slackware był zawsze w tle. Jako system troszkę inny, mniej problematyczny i ze względu na tekstową naturę - mniej przyjazny dla standardowego klikacza. Chociaż brata wychowanego na przepisywaniu gier z czasopism do Atari to nie bolało, to ja nie miałem tak łatwo, bo startowałem od Amiga Workbench i Windowsa 95. Ale po kontakcie z DOSem, Linuksem i programowaniem w Basicu oraz Pascalu - szybko podłapałem co i jak.

Slackware jest najstarszą obecnie żyjącą dystrybucją Linuksa. I co ciekawe - początkowo była projektowana jako dystrybucja "user friendly". Od zawsze stawiała na podobieństwo do Uniksa oraz na bycie K.I.S.S. (Keep It Simple Stupid). Szybko zdaniem wielu - stała się niemal idealną dystrybucją... A skoro coś jest idealne - to po co to zmieniać? Doprowadziło to do tego, że jedyną rzeczą, która się zmieniła to stworzenie instalatora pakietów (pkgtool - installpkg, removepkg itd.), dodanie skromnego repozytorium (slackpkg - zawiera pakiety, które są na płycie, przejście z dyskietek na CD a potem na DVD i USB i... w zasadzie to tyle. Nie mówię oczywiście o dodatkowych funkcjach Linuksa - gdyż to zasługa samego kernela tego systemu. Nawet sam instalator nie zmienił się nic na przełomie lat. Zostały do niego dodane uproszczenia typu "wybierz sobie środowisko mordeczko" lub "mordo, dodam za Ciebie dyski". Jak również to jest jedyny linuksowy instalator, co używa emotki :^) w opisie pakietów. W systemie czujesz się swojsko. Jak raz go opanowałeś - znasz go na zawsze. Dla niektórych to nieprofesjonalny relikt przeszłości. Dla mnie piękna sprawa.

Podejmowaliśmy przez lata próby instalacji Slackware, które kończyły się różnie. Po raz pierwszy "na poważnie" zainsteresowałem się systemem na początku 2009 roku i zainstalowałem wersję 12.2. Był to mój w pełni poprawnie zainstalowany Slackware, z którego korzystałem dłużej jako mój gówny system, a nie tylko do testów. Lata świetności pewnie miał ten system już za sobą, ale nie przeszkadzało mi to. Podobało mi się. Lubiłem też czytać Polskie Slackware Forum, gdzie była bardzo miła społeczność, dumna ze swojej dystrybucji. Ostatecznie niestety wygrał u mnie Debian, który miał wtedy z powodu Ubuntu prawdziwy rozkwit i społeczność dug.net.pl oraz Polskie Forum Użytkowników Debiana na zawsze została w moim serduszku a Poradnik Kaki na zawsze nauczył Debiana. Kaka przemycał też do swojego poradnika sporo wiedzy czysto Linuksowej, za co dodatkowo mu dziękuję. Proszę wrzuć ponownie ten poradnik, nawet w niezaktualizowanej formie :<.

Patrząc jednak na to, co się działo za czasów Debiana w wersji 2.1, to widzę, jak ogromny progres poczynił Debian w porównaniu do swoich wczesnych wersji. Ilość zmian u podstaw jest w dużo większej ilości niż w Slackware. Problem polega na tym, że w Debianie ten progres był wymagany, gdyż dystrybucja chciała poprzez APT stworzyć coś nowego. A każda rewolucja wymaga poświęceń. Ostatecznie dobrze się to udało, kosztem jednak wczesnych wydań. Slack natomiast, niczego nie rewolucjonizował. Siedział sobie na kanapie i popijał swoje White Russian będąc cały czas Cool & Good.

Rozpoczynając od wersji 12.2 Slack ze mną gdzieś był. Czy to na głównym komputerze, czy to na starym laptopie Toshiba mojego ojca, z którego już nie korzystał, czy to też na moim głównym laptopie. Zawsze na wszelki wypadek był gdzieś zainstalowany. Pierwszy raz na moim kanale można było go spotkać w Mój Stary Komputer odcinek 3, gdzie gościł na komputerze z Athlonem XP 1500+ i w porównaniu do Windowsa XP - radził sobie dużo lepiej z systemem, posiadając jedynie 256MB ram. Jest to też lekki "szpan na dzielni". W czasach, gdy każdy szpanuje "Gentoo" czy "tak na marginesie, używam Archa" - ja mówiłem coś w stylu "ja tam wolę Slackware". Każdy linuksowy szpaner kończył wtedy rozmowe. Dlatego wam też polecam tak gasić ludzi.

Zamiast Install Gentoo zachęcam was do promowania stwierdzenia Install Slackware!

Slackware w 2022 roku

Dla wielu obecnie Slackware jest reliktem przeszłości. Nie zawiera dużego repozytorium z programami, nie zawiera menedżera pakietów, który rozwiązuje wszelkie zależności pozwalając na poskładanie całego środowiska graficznego w 5 minut. Ludzie się tego boją. Jednak często nie ma to sensu, bo nadal wszystko jest poukładane tak, że to działa. Przecież jakby to był nieużywalny bubel, to czemu by ludzie nadal chwalili tę dystrybucję i z niej korzystali? A może jednak jest, tylko ci ludzie lubią być masochistami? Dziś sprawdzimy to!

Instalacja systemu niczym się nie różni od doświadczenia instalacyjnego z 1993 roku. Instalator prowadzi za rączkę, pomagając wybrać swap, sformatować poprawny dysk, zamontować inne partycje w odpowiednie miejsce i dodać ładny bootloader. Najwięcej zabawy jest przy wyborze pakietów, choć nie jest on obowiązkowy. Możemy zarówno zainstalować wszystko z wybranych przez nas "setów" jak i zadecydować, który pakiet instalujemy, który nie. Czym jest "set"? Są to kategorie pakietów do instalacji. Wywodzą się one z podziału Slackware na dyskietki. Każda dyskietka niegdyś była oddzielną kategorią. Np. Disk 1 zawierał podstawowy system a Disk 8 zawierał środowisko graficzne. Teraz jest podobnie, lecz wszystko jest zawarte na jednej płycie DVD i po prostu możemy sobie wybrać, czy chcemy mieć np. "set" ze środowiskiem KDE, czy może "set" z XFCE. Lub oba. Setów jest więcej. Osobiście polecam właśnie instalację pełnymi setami. Taki system po zainstalowaniu może jest lekko zapchany, ale przynajmniej wszystko działa.

Po instalacji, możemy usunąć niepotrzebne nam pakiety. Nie chcemy super fajnego generatora fraktali? Używamy komendy:

removepkg xaos

...i już generatora fraktali zwanego Xaos nie posiadamy w systemie. Nie musimy się bać, że wywalając pakiety w taki sposób - usuniemy połowę systemu, jak to jest np. w Ubuntu. System nie monitoruje zależności. Dodatkowo w bazowym repozytorium paczki są stworzone w taki sposób, by jedna paczka zawierała jak najwięcej zależności, by nie babrać się w drobne pakieciki - coś co na Debianie boli aż do dziś. Slackware nie jest minimalistyczny, jest to wygodny system dla wygodnych ludzi, co lubią sobie podróżować swoim starym Fordem i słuchać kaset zespołu Creedence Clearwater Revival. Oprogramowanie jest też dobrane w taki sposób, że w systemie praktycznie nigdy nie dochodzi do kolizji pakietów. Co prawda powoduje to duże braki standardowego oprogramowania, które nawet często nie są możliwe do załatania poprzez oficjalne Slackbuildsy. Np. w repozytorium nie istnieje Gnome, gdyż było wyjątkowo trudne do utrzymania w systemie takim, jak Slackware. No, ale jest KDE oraz XFCE, więc jesteśmy kryci. A jak chcecie ożywić kompa z np. Pentium III, to zawsze można zainstalować słodkiego Window Makera.

Czy ktoś mówił "Slackbuilds"? Tak, ja to mówiłem. Z racji tego, iż Slackware podchodzi do kwestii repozytorium wyjątkowo retro - trzeba sobie pomagać na dwa sposoby, by mieć bardziej wygodny system. Jeden sposób to Slackpkg+ - który rozszerza nasz package manager o dodatkowe repozytoria Aliienbob i Restricted (oraz inne, które możemy samodzielnie dodać). Repozytoria nadal utrzymują filozofię Slackware i nie powinno być problemów z ich instalacją i działaniem. Jest też trzecie "główne" repozytorium zwane Multilib, ale jego polecam nie ruszać, póki nie wykonamy poniższego skryptu:

/usr/doc/slackpkg+-*/setupmultilib.sh

Wykona to automatyczną konfigurację systemu pod Multilib i odblokuje też samodzielnie to repozytorium w Slackpkg+. To jest dość ważne, bo próbując zainstalować multilib na własną rękę - przypadkiem popsułem zdolność systemu do kompilacji pakietów i nie udało mi się po wielu godzinach walki tego przywrócić. Ale po zastosowaniu tego skryptu wszystko działa i możemy sobie pograć w gry poprzez wine.

Wróćmy jednak do Slackbuildsów, gdyż to całkiem ważna sprawa. Slackbuilds to zewnętrzne repozytorium skryptów instalacyjnych. Nie zawiera pełnych pakietów, lecz same skrypty. Pakiety są najczęściej instalowane poprzez kompilację. Jeżeli ktoś korzystał z FreeBSD - jest to odpowiednik zewnętrznych portów np. FreshPorts. Można to przyrównać też troszkę do AUR w Archu, aczkolwiek Slackbuildsy nie pozwalają na tak prostą kontrybucję pakietów. Pakiety ze Slackbuilds można instalować ręcznie, jak pokazałem w swoim odcinku o Slackware 14.2 lub też poprzez aplikację sbotools. Zalecam drugi sposób, gdyż jest dużo prostszy i w zasadzie od kompilacji pakietu dzieli nas jedna komenda.

Po poprawnym skonfigurowaniu Slackpkg+ oraz Slackbuildsów i instalacji interesujących nas pakietów zastajemy gotowy system do pracy. Hm? Brakuje Twojego ulubionego programu w repozytorium? Oh... Pora zatem nauczyć się kompilować! W porównaniu do Debiana czy Fedory - kompilacja swoich pakietów nie jest odradzana przez Twórcę systemu. Do niedawna - był to jedyny sposób pozyskiwania pakietów. Czemu tak? Wynika to z tego, iż Slackware to jest jedna z dystrybucji, która jest najbliżej najczystszej formy Linuksa. Jest to niemal Linux from Scratch, lecz z fajnym logiem. W tej dystrybucji masz tylko dwie bariery - Ciebie i Twoje umiejętności.

Podsumowując - tak, ze Slacka da się korzystać w 2022. Wymaga to jednak drobnego obeznania w Linuksie oraz braku obaw podróży w nieznane. Jeżeli mamy choć troszkę samozaparcia - zbudowanie sprawnego systemu jest dużo prostsze niż w Archu i Gentoo a zarazem jesteśmy przy okazji w stanie się czegoś nauczyć stricte o Linuksie a nie o spaghetti danych dystrybucji. Ach, oczywiście Flatpak też działa, jakby ktoś pytał.

Czy Slackware 15.0 to dobry system?

Po moim intensywnym testowaniu Slackware przez miesiąc, jestem w stanie conieco powiedzieć na temat tego systemu. Po wielu latach oczekiwania, otrzymaliśmy system, który jest bardzo dopracowany i zachowując swoje "retro" korzenie - nadal daje dość nowoczesne środowisko do pracy. Nadal otrzymujemy ciekawy system, który porafi sporo nauczyć o działaniu Linuksa przy okazji posiadający niski stopień wejścia z powodu banalnie prostej instalacji. Czy jest to dobry system? TAK. Czy ma swoje wady? TAK, ale zależą one od punktu widzenia i znajomości Linuksa. Każda wada może być dla innej osoby zaletą.

W systemie korzystając z oficjalnie zalecanych sposobów działania, nie mamy szans, by natrafić na piekło zależności, które wywali nam 90% systemu. Braki w oprogramowaniu możemy załatać korzystając z Flatpaka, który działa na Slackware bardzo dobrze. Dzięki niemu, możemy bezproblemowo sobie zainstalować Spotify, Discorda, Kdenlive i inne oprogramowanie dość problematyczne oprogramowanie. System domyślnie przychodzi z kernelem typu "Huge", który ładuje WSZYSTKIE sterowniki do pamięci - dlatego też raczej nie ma szans, że na starcie systemu zostaniemy bez sterowników. Niestety odbija się to kosztem większego użycia ramu, ale i tak zjada go mniej niż Windows :^).

Dla wielu problemem może być brak graficznych konfiguratorów i dość twarde zderzenie ze ścianą od pierwszych chwil po instalacji systemu. Człowiek się może zdziwić, że po pięknie skonfigurowanym bootloaderze - system wywala nas do linii komend, gdzie nawet nie mamy swojego własnego użytkownika. Tu z pomocą przychodzi nam fajny, oficjalny poradnik, dzięki któremu wiemy, jaką komendą możemy stworzyć swojego użytkownika, czy też przełączyć język systemu na nasz rodzimy (System obecnie korzysta z Network Managera, więc nie polecam bawić się w konfigurację sieci - na w 99% domowych przypadków będzie już skonfigurowana).

Dodatkową wadą - szczególnie dla nas, fanów komputerów retro - jest fakt, iż Slackware 15.0 średnio nadaje się na stare komputery. Testowałem go na Dellu D610 z 2005 roku z Intelem GMA oraz Thinkpadzie z 2004 z Radeonem. O Wine możemy zapomnieć z powodu brakujących sterowników, natomiast na Radeonie wine działa, lecz gry mają gigantyczny problem z wydajnością, lub nie uruchamiają się wcale. Problem może rozwiązać przejście na starą wersję Slackware (przykładowo wersja 11, która była pierwszą wersją ze Slackbuildsami), choć szczerze - to rozwiazanie nie było przeze mnie testowane.

Wsparcie mniej popularnych sprzętów, których nie ma domyślnie w kernelu, też jest związane z bólem w pupie. Nie mam zielonego pojęcia, jak zainstalować moją drukarkę Brother. Podejmowane były przeze mnie próby zastosowania sterownika do systemów RPM poprzez RPMtoTGZ, lecz to nie pomogło. Muszę nad tym przysiąść, może się uda to jakoś zainstalować. Szczególnie, że na innym komputerze z Fedorą 35 ta drukarka też nie działa :--D. Natomiast tak egzotyczna rzecz, jak Modem Huawei od mobilnego Plusa - działa na Slackware idealnie. Większość drukarek HP też działa od strzała. Jak zwykle w Linuksie - wsparcie urządzeń to czysta losowość :<.

Slackware nie jest bez wad, zarazem jest na tyle inną dystrybucją, że warto ją polecić. Slackware jest jak opowieść o Lebowskim - można się wiele nauczyć o życiu a zarazem zobaczyć jak wygląda świat wg. osoby, która ma na wszystko wywalone. Jak tę opowieść przełożyć na Linuksa? No cóż... System ma wywalone na zależności, system ma wywalone na standardy "nowoczesnego Linuksa" i zawsze idzie swoją drogą. Gdy kolejne forki Ubuntu powstają i znikają - Slackware trwa. I oby trwał jak najdłużej.

Podsumowując - jeżeli jesteś osobą znudzoną Archem czy Gentoo i masz ochotę przetestować coś innego - serdecznie polecam! Będziesz miał dużo przyjemności ze Slackware. Jeżeli jesteś nowicjuszem... W sumie dlaczego by nie, choć w obecnych czasach bardzo odradzam Slackware jako pierwszy system. Tu lepiej wprowadzi Cię w świat Linuksa przykładowo Fedora.

Install Slackware.

Komentarze >>>

<<< Wróć do spisu postów